Czytelnia

Jadwiżanki czytelnia logo główna
założyciel
czytelnia
aktualności

V Niedziela Wielkiego Postu

Powrót...

Homilia

Znane jest nam wszystkim powiedzenie – życzenie: „Obyś żył w ciekawych czasach!”. Spełnia się ono na nas. Żyjemy w czasach niezwykle ciekawych i co więcej, tworzymy je. Bowiem – warto w tym miejscu zacytować to wspaniałe zdanie św. Augustyna – „czasy to my”.

Można jednak i to powiedzenie wysublimować: każde życie jest ciekawe, niezależnie od czasów, w jakich się żyje. Bo czasy to my. Każde życie jest (albo dodajmy w nawiasie: może być) wielką przygodą, w zależności od tego, kto usiądzie przy sterach. Albo my sami i tylko my – albo może usiąść Sternik, sam Pan, który zmienia wszystko, co jest w naszym życiu, zmienia wszystkie wymiary i wszystkie proporcje.

Ile w tym obiegowym powiedzeniu „czasy ciekawe” jest prawdy? Cóż jest tak bardzo ciekawego? Przeżywamy to co przynosi każdy dzień, powtarzamy co dzień zajęcia, wsłuchujemy się w radości i smutki naszych najbliższych, w niezaspokojone tęsknoty własnego serca – a często wieczorem zmęczeni mówimy: Panie Jezu Chryste, połóż mi swoją dobrą rękę na rozgorączkowanym czole i umyśle, abym się zanurzył w pokój Twojego milczenia i Twojej miłości. Bo to wszystko co było jest jak piana... Jest więc w naszym życiu naskórek, jest też i ta głębia, do której trzeba się nieustannie dokopywać, której trzeba szukać. Bo w jej wnętrzu jest Pan głębi, właśnie ów Sternik, który jeden zna właściwy kierunek. Ewangelia nazywa Go Dobrym Pasterzem (J 10, 11), Drogą (J 14, 6), Światłością (J 8, 12).

Dzisiejsza niedziela zwana dawniej niedzielą Męki Pańskiej, męki Chrystusowej, przybliża nam Jego postać poprzez wyakcentowanie Jego prawa do naszego życia i przypomina o konieczności poddania przez każdego z nas swego życia pod Jego władanie. Prorok Ezechiel cytuje słowa Boga: „Tak mówi Pan Bóg: 'Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do (ziemi nowej), i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam', mówi Pan Bóg” (Ez 37, 12-14).

To jedno zdanie Ezechiela, które wskazuje na horyzont każdego ludzkiego życia – życia i śmierci, i znowu życia – zostało podjęte przez Jezusa i urzeczywistnione w dzisiejszym epizodzie ewangelicznym wskrzeszenia Łazarza. Znamy od dzieciństwa ten opis. Teza jest prosta: od momentu kiedy Łazarz wychodzi z grobu – Łazarz wezwany ponownie do życia mocą Pana życia, tego Pana, który ma być Sternikiem każdego ludzkiego życia – od tej chwili „wszystko jest nowe” (Ap 21, 5), wszystko jest znowu „od początku” (J 15, 27; 1 J 2, 13). Nie ma już tragedii śmierci, tej najstraszliwszej grozy, która wisi nad każdym człowiekiem. Zamiast niej jest ta najistotniejsza odnowa, do której prowadzą i której symbolem są wszystkie ludzkie odnowy. Łazarz żyjący po wskrzeszeniu całkiem inaczej widzi świat i całkiem inaczej ustawia się wobec Sternika, któremu podporządkowuje całe swoje późniejsze życie.

Już nie śmierć na horyzoncie, ale życie. Nie śmierć, co dla nas wszystkich jest zwierciadłem, w którym się przeglądamy, lustrem, w którym czytamy z trwogą i z przerażeniem kres naszych dni. Nie śmierć, która smugą cienia wisi nad naszym życiem. To zwierciadło zostało rozbite! Trzeba zbić lustro, aby popatrzeć już nie we własne odbicie, a w rzeczywistość: w Jego śmierć, która kończy się wyraźnie zwycięstwem życia. Dlatego zasłoniliśmy dziś krzyże w naszych kościołach, aby zamiast w zwierciadło, w którym czytamy własną śmierć, spojrzeć na Jego mękę, na Jego śmierć, bo ona, jak dobrze wiemy, nie jest i nigdy nie była śmiercią Boga. Bóg nigdy nie umiera, Bóg jest Życiem. Bóg jest dlatego zwycięstwem i zasadą naszego życia.

Nie wiem, czy pamiętacie, jakie jest zakończenie Janowego opisu wskrzeszenia Łazarza. Warto sobie scalić tekst przed chwilą odczytany z epilogiem tego wydarzenia. Kończy się tekst dzisiejszy: „Wielu spośród Żydów przybyłych do Marii, ujrzawszy to, czego Jezus dokonał, uwierzyło w Niego. (I teraz:) Niektórzy z nich udali się do faryzeuszów (ci, którzy nie uwierzyli) i donieśli im, co Jezus uczynił. Wobec tego arcykapłani i faryzeusze zwołali Wysoką Radę i rzekli: 'Cóż my robimy wobec tego, że ten człowiek czyni wiele znaków? Jeżeli Go tak pozostawimy, to wszyscy uwierzą w Niego, i przyjdą Rzymianie, i zniszczą nasze miejsce święte i nasz naród'. Wówczas jeden z nich, Kajfasz, który w owym roku był najwyższym kapłanem, rzekł do nich: 'Wy nic nie rozumiecie i nie bierzecie tego pod uwagę, że lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud, niż miałby zginąć cały naród'. Tego jednak nie powiedział sam od siebie, ale jako najwyższy kapłan w owym roku wypowiedział proroctwo, że Jezus miał umrzeć za naród, a nie tylko za naród, ale także, by rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno” (J 11, 45-52).

Przytoczony dzisiaj epizod o wskrzeszeniu Łazarza przez to dopełnienie nabiera nowego znaczenia, ukazuje nowe wymiary ludzkiego życia. I powiedzmy sobie szczerze: nadaje temu życiu najwłaściwszy sens. Jezus Chrystus jako człowiek – bo jest Bogiem i Człowiekiem – też patrzy w zwierciadło śmierci, ale patrzy jako Bóg poza śmierć. I kładzie swoje życie za wszystkich, za nas, aby wszystkich zjednoczyć, zebrać w jedno. Aby poobalać ściany przedziałów, nienawiści. Aby pokazać, że odtąd sens ludzkiego życia jest w życiu według życia Boga.

Czy to takie trudne do pojęcia? Jezus Chrystus, Bóg-Człowiek, który staje na drodze naszego codziennego trudu, codziennego umierania, staje się owym potężnym nurtem, który może wysterować to śmiertelne nasze życie w Wielką Przygodę. Tylko wejść w ten nurt i dać się mu porwać. Scalić nasz wysiłek z wysiłkiem Sternika.

I teraz dopiero zrozumiemy to, co Paweł Apostoł nam mówi w dzisiejszą piątą niedzielę Wielkiego Postu, w przededniu Wielkanocy: „Ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą. Wy jednak nie żyjecie według ciała (wy, którzyście poddali swoją wolę woli Pana życia. Wy żyjecie) według ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy” (Rz 8, 8-9). Dyskutujemy czasem, co stanowi istotę chrześcijaństwa. Istotę chrześcijaństwa stanowi posiadanie Ducha Chrystusowego. Nie atrybuty zewnętrzne, nie sztandary, nie znaki, ale Duch Chrystusa! Duch Chrystusa, który ogarnia nas jak rwąca rzeka. Duch Chrystusa, który jest Duchem życia Boga w nas. I mówi Apostoł: „A jeżeli mieszka w was Duch Tego, który Jezusa wskrzesił z martwych (nie tylko Łazarza, ale Jezusa), to Ten, co wskrzesił Jezusa z martwych, przywróci do życia wasze śmiertelne ciała mocą mieszkającego w was Ducha” (Rz 8, 11).

Oto zarys tej wielkiej przygody, która tworzy najciekawsze czasy! I wtedy wszystko jedno, jakie są czasy historyczne. Tacy ludzie zawsze stawali wśród zwyczajnych naszych dni i pokazywali, na czym polega sens istnienia. A rzeczywistość naszego chrześcijańskiego życia jest nam znana: „Z głębokości wołam do Ciebie, Panie, Panie, wysłuchaj głosu mego. Nachyl Twe ucho na głos mojego błagania. Jeśli zachowasz pamięć o grzechu, Panie, Panie, któż się ostoi?” (psalm responsoryjny).

Grzech i łaska – dwa terminy, które tak często wplatamy w ostatnie tygodnie Wielkiego Postu. Przyjdziemy na rekolekcje, aby łaska stoczyła w nas walkę z grzechem. Aby Chrystus powiedział jak do Łazarza: wstań! Abyśmy zniszczyli lustro, w którym przeglądamy się patrząc we własną śmierć. Abyśmy patrzyli w krzyż Chrystusa i w krzyżu widzieli zmartwychwstanie: Boga, który do nas przychodzi i każe nam wszystkie dni, codzienność czytać w jego świetle. I abyśmy takie chrześcijaństwo coraz bardziej odkrywali: byśmy „wypływali na głębię” (por. Łk 5, 4) chrześcijaństwa.

W tym roku staramy się w tym duchu przeżyć Wielkanocne Święta. „Błogosławione uszy, które umieją uchwycić szept Bożego tchnienia, a na podszepty tego świata nie zważają. Błogosławione oczy zamknięte dla rzeczy zewnętrznych, a wpatrzone w świat wewnętrzny!” (Tomasz à Kempis).

Ks. Bp Wacław Świerzawski
"Pan jest dla nas" - 1987

Góra.

© Jadwiżanki Wawelskie