Czytelnia

Jadwiżanki czytelnia logo główna
założyciel
czytelnia
aktualności

Wielki Czwartek

Powrót...

Homilia (Msza Wieczerzy Pańskiej)

W imieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, który jest Gospodarzem tego dzisiejszego zgromadzenia, witam was wszystkich! Za Pawłem powtarzam: „Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazuję, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: 'To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę' ” (1 Kor 11, 23-24).

Znacie wszyscy tę wielką inicjatywę, która rozpoczęła się dwa tysiące lat temu, kiedy Jezus Chrystus powiedział do uczniów: „Idźcie, przygotujcie Wieczernik, ponieważ gorąco pragnę tę Paschę spożyć z wami” (por. Łk 22, 8. 15).

Oto mury Wieczernika poszerzyły się, a Ostatnia Wieczerza trwa po dziś dzień. Zgromadziliśmy się na nią tu i teraz. Pan jest z nami, Pan jest dla nas i Pan bardzo pragnie być w nas, by ogarnąć nas swoją miłością. Usłyszeliśmy przed chwilą w pierwszych słowach Ewangelii: „Pan z wami” , Ten który „do końca umiłował” (J 13, 1). Pan, który umywa nasze nogi i jest dla nas, Pan który pragnie być w nas, mówi: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13, 12. 15).

A więc? W dzisiejszy wieczór, tutaj w tym kościele jest Pan i my jesteśmy. Pan jest z nami. Chleb i wino przygotowane: bierzcie i jedzcie! Świętujmy więc i zasiądźmy do ofiarnego stołu. Od dziecka uczymy się, że eucharystyczna liturgia Kościoła – to co teraz czynimy – jest Pańska: jest promieniowaniem i objawieniem panowania Chrystusa, Jego królowania zrodzonego na krzyżu, a uobecnionego dla nas wszystkich w zmartwychwstaniu. Eucharystia dokonuje się poprzez spotkanie. Nasze z Panem, ale nie zapomnijmy: przede wszystkim Pana z nami. Po to tu przyszliśmy. To On nas tutaj zaprosił. Przecież wiemy, że nie zaprosił ani Kajfasza, ani Piłata, ale tych, których złączył ze sobą mostem wiary. Rzucił ziarno wiary w nasze serca – i przyszliśmy. Jak kiedyś do chrztu, tak teraz do stołu. Dla nie mających wiary Eucharystia jest jak dla niewidomych słońce: nie widzą.

Powtórzmy jeszcze raz, bo to w ciągu całego roku później nam powszednieje: tu i teraz Chrystus jest obecny przez swoją śmierć dla nas i wychodzący ku nam przez swoje zmartwychwstanie. Pascal mówił: „Nie pozwala dotykać siebie po zmartwychwstaniu – z wyjątkiem swoich ran”. Tylko wiara i miłość Go znają. A wiara, nasza wiara w obecność Chrystusa w Eucharystii, jest owocem, który wyrasta z wiary w Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego. Jeśli my, uczniowie Chrystusa, tego nie widzimy, to dlatego, że grzech zasłania nam oczy. Wolimy wtedy wszystko inne, sprzedając Jego przyjaźń jak Judasz. Nawet za cenę niższą niż trzydzieści srebrników.

Pamiętajmy: dlatego tu jesteśmy, że Chrystus obecny tu i teraz nieustannie nas zaprasza. Jest, mówi do nas i chce, byśmy się wsłuchiwali w Jego słowa, w Jego orędzie. W słowo słów i w słowo gestów, prostych gestów nad chlebem i winem. A wsłuchać się to zająć stanowisko wobec tego, co On mówi. To przyjąć i dać odpowiedź. Eucharystyczna obecność Chrystusa jest bowiem – nie zapominajmy tego - obecnością działającą, czynną, nieustanną.

Pan Jezus powiedział: „Przyszedłem na ten świat, by czynić wolę Ojca mego, który mnie posłał” (por. J 6, 38). I do nas, stojących tu i teraz, mówi to samo: „To czyńcie na moją pamiątkę”. Ażeby nie było nieporozumień, pokazuje, co mamy czynić: właśnie to, co czynimy z chlebem i winem, ale również to, co On czyni w Wieczerniku, kiedy się pochyla do nóg ludzkich. „Dałem wam przykład – mówi – abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13, 15).

Będziemy się wsłuchiwać w to trwające i przemawiające słowo. Pan jest obecny. Liturgia Wielkiego Czwartku eksponuje niesłychanie tę obecność, także po skończeniu Mszy świętej, kiedy woła nas jeszcze do Ciemnicy na adorację, żebyśmy nie zapomnieli oblicza Chrystusa, który zasiada z nami do wspólnej Wieczerzy. I abyśmy Go prosili, by nam dał łaskę godnego spotykania się z Nim i przyjmowania Jego Ciała i Krwi. A godne jest wtedy, kiedy potrafimy, jak Chrystus, w pokorze, w duchu ofiary, właśnie w prawdzie naszego ludzkiego życia przyjąć jak On wolę Ojca i objawiać na własnym obliczu Jego oblicze.

Doszliśmy do drugiej wielkiej prawdy dzisiejszej uroczystości: świętujemy dzisiaj obecność Chrystusa wśród nas w Eucharystii, ale świętujemy również Jego ofiarę dla nas. Oto dlaczego, chcąc by Jego ofiara owocowała w nas i przez nas, mówi: „Bierzcie i jedzcie”. Często nie zdajemy sobie sprawy z tych słów, nie wiemy, co one znaczą. Wielu z nas w ogóle nie reaguje na te słowa. A przecież Msza święta jest nie tylko Jego obecnością, jest także ofiarą. Uczestniczymy w ofierze, tak jak uczestniczymy w spotkaniu z Obecnym. Tam i tu ma dojść do zjednoczenia, tam i tu ma być komunia: komunia z obecną Osobą i komunia z Jego ofiarą!

Definicja katechizmowa określa Mszę świętą jako ofiarę Chrystusa i naszą. Ale żebyśmy nie pomylili, gdzie są główne akcenty: ofiarować znaczy dla nas – przyjąć. To, co w tej chwili tutaj czynimy, koncelebra, ma znak bardzo czytelny: skoro stoi przy ołtarzu pięciu kapłanów, widać wyraźnie, że Msza jest współofiarą, że wszyscy koncelebrujemy, ale głównym Celebransem jest Jezus Chrystus, który jeden jedyny składa ofiarę. My do tej ofiary sami z siebie niczego nie dodajemy (por. J 5, 19; 15, 5), mamy ją tylko przyjąć i oddać. Przyjąć to, co rodzi się z ofiary Chrystusa, kiedy On jak ziarno wdeptane w ziemię umiera, aby zmartwychwstać i przyjść do nas. I w nas żyć, w nas mieszkać i przez nas działać. Wtedy, kiedy On przez nas działa a my grzeszni spotykamy się z Nim, doświadczamy tajemnicy krzyża: musimy umrzeć dla siebie. Tylko to możemy Mu ofiarować.

Kościół czyni tu jak Chrystus (por. J 5, 19). Jak Jezus jest Synem Ojca, a Jego ofiara jest przyjęciem woli Ojca z miłości, tak Kościół, przyjmując z miłością wolę Jezusa i pozwalając Mu działać w sobie, w nas, uczestniczy przez posłuszeństwo w Jego ofierze. Kościół ofiaruje – otrzymując. Składa ofiarę – pozwalając ogarnąć się Duchowi Zmartwychwstałego, który zwyciężył na krzyżu!

Ofiara Kościoła – ofiara nasza – polega więc na tym, że pozwalamy, aby Jego miłość wprowadziła nas do tej wspólnoty, w której On jest „w domu Ojca” (J 14, 2): do wspólnoty Ojca przez Chrystusa w Duchu Świętym. Skoro Eucharystia jest Wieczerzą w domu, w którym Gospodarzem jest Jezus Chrystus, trzeba żebyśmy wieczerzali tak, jak On wieczerza: pełniąc wolę Ojca. „Moim pokarmem – powiedział – jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło” (J 4, 34).

Chrystus mówi: „Bierzcie i jedzcie”. Bo składanie ofiary dokonuje się w formie uczty, na którą nas zaprosił. Uczty, do której my razem z Nim zasiadamy – ale w której razem z Nim przechodzimy przez śmierć do zmartwychwstania. „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy”! Kto tego nie słyszy, kto nie bierze i nie je, kto bierze bez zaangażowania, ten niech błaga z pokorą o otwarcie oczu! Niech prosi, by poznał ową „wielką tajemnicę wiary”. By zrozumiał, co znaczą słowa Chrystusa zapisane przez św. Pawła: „To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to – to! - na moją pamiątkę” (1 Kor 11, 24).

Przez całe nasze rekolekcje, które wczoraj zakończyliśmy, drążyliśmy właśnie ten wątek. A dzisiaj, kiedy już ten wymiar wielkiego misterium wiary, misterium Eucharystii jest nam nieco bliższy, kiedy ukazuje się nam misterium miłości Boga obecnego dla nas, aby przez swoją ofiarę w nas zamieszkać i przeniknąć Duchem Zmartwychwstałego – dzisiaj prośmy, aby coraz bardziej otwierał nam oczy. Byśmy przez ten cały rok przychodząc do kościoła z otwartymi oczami, spotykali Go oko w oko i wsłuchiwali się w to Jego z krzyża przemawiające słowo „Pragnę” (J 19, 28), które wciąż ku nam kieruje. I abyśmy je podejmowali jako nasze życiowe zadanie: byśmy w nim interpretowali wszystkie nasze codzienne sprawy, ludzkie i chrześcijańskie.

Na zakończenie tych refleksji jeszcze raz – już ze zrozumieniem i głęboką uwagą – wsłuchajmy się w to, o co Kościół błaga Boga dzisiaj, w Wielki Czwartek, w dzień ustanowienia Najświętszego Sakramentu i kapłaństwa. W te słowa, które przed chwilą w waszym imieniu wypowiedziałem i które wam przedstawiłem w tym krótkim komentarzu. Niech ta modlitwa będzie treścią naszego życia:

„Boże, obchodzimy dzisiaj pamiątkę Świętej Wieczerzy, podczas której Jednorodzony Syn Twój, mając wydać się na śmierć, pozostawił Kościołowi nową, wiekuistą ofiarę i ucztę swojej miłości; daj nam, prosimy, abyśmy z tak wielkiej tajemnicy czerpali pełnię miłości i życia. Przez Chrystusa, Pana naszego”.

Uczta Bożej miłości przepełnia nas miłością, ponieważ Jego wiekuista ofiara – jak ziarno – przynosi owoc w nas: tchnie w nas życie Boże. Rozdziela nam łaskę zwycięstwa zmartwychwstałego Pana przez Ducha Świętego. A więc „w górę serca” i „dzięki składajmy Panu, Bogu naszemu”!

Ks. Bp Wacław Świerzawski
"Pan jest dla nas" - 1987

Góra.

© Jadwiżanki Wawelskie